czwartek, 20 lipca 2017

Pizza z brokuła









Lubię dobrą pizzę...najchętniej jedzoną gdzieś u kogoś bo sama rzadko ją przyrządzam. Najpyszniejszą pizzę w życiu jadłam w jakiejś małej budce w Asyżu będąc nastolatką a jej smak pamiętam do dzisiaj. 
W pizzy najważniejsze jest ciasto, myślę, że każdy się z tym zgodzi. Jednak niestety często z różnych powodów zdrowotno dietetycznych nie możemy jeść pizzy zawierającej gluten. I w takim właśnie przypadku idealna będzie ta forma tego włoskiego przysmaku.
Spód przygotowany z rozdrobnionego brokuła, jajka i sera będzie pyszną alternatywą dla mącznego ciasta. Zachęcam Was do spróbowania i dobrania własnej kompozycji dodatków.

Co ważne to ta pizza jest smaczna nawet na zimno...zabrałam ją do pracy i jadłam w biegu bez czasu na podgrzanie i była naprawdę smaczna :-)




Składniki :


  • 1 średni brokuł
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki parmezanu
  • 1/4 szklanki mozarelli tartej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • przyprawy według uznania - ja dodałam zioła prowansalskie i pieprz cytrynowy

Oraz na wierzchnią warstwę :
  • 1/4 szklanki sosu pomidorowego
  • 1 szklanka dowolnego sera - ja użyłam mozarelli tartej
  • dowolne warzywa 

Przygotowanie :

  1. Piekarnik rozgrzewamy do 200°C i wykładamy blaszkę papierem do pieczenia.
  2. Brokuła rozdrabniamy w mikserze albo ucieramy na tarce tak by miał konsystencję nie grubszą od ryżu.
  3. Brokuła wkładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do mikrofalówki na 1-2 minutki by zmiękczyła go para. Po wyjęciu poczekajmy chwilkę aż brokuł ostygnie a następnie odsączamy z niego wodę przez tetrową pieluchę albo gazę. Ważne by pozostała Wam prawie sucha masa.
  4. W dużej misce mieszamy ze sobą brokuła, jajko, sery i przyprawy. Następnie masę wykładamy na blaszkę formując z niej spód do naszej pizzy.
  5. Pieczemy przez około 10-12 minut aż spód się zarumieni lekko po czym wyjmujemy z piekarnika by dołożyć na wierzch sos pomidorowy, ser i ewentualnie warzywa.
  6. Ponownie wkładamy do piekarnika na kolejne 10-12 minut aż ser się roztopi i zarumieni.
Ja na koniec dodaję jeszcze świeże pomidorki i rukolę oraz jarmuż.

Mam nadzieję, że zasmakuje Wam ta wersja pizzy ;-)

Smacznego !






















piątek, 14 lipca 2017

Pasta z bobu z miętą






Dziś prędziutko przed weekendem wrzucam Wam kolejną propozycję na wykorzystanie odkrytego przeze mnie w tym sezonie bobu :-) Zajrzyjcie do poprzedniego przepisu na bób pieczony w przyprawach jeśli jeszcze nie widzieliście ;-) Zachęcam bo jest wyjątkowo atrakcyjną przekąską.

A dzisiaj pomysł na pastę z bobu, przy czym wykorzystać do niej możecie również groszek zielony albo zmieszać bób z groszkiem.

Składniki pasty :

* ugotowany bób
* skórka z cytryny drobno starta
* sok z cytryny
* świeża mięta
* przyprawy
* oliwa z oliwek
* opcjonalnie zielony groszek

Ugotujcie bób al dente i po ostudzeniu obierzcie ze skórki.
Dodajcie do niego pozostałe składniki i przyprawcie według uznania i zmiksujcie wszystko ze sobą w mikserze albo ręcznie rozgniećcie bób jeśli nie chcecie gładkiej pasty tylko z wyczuwalnymi kawałkami bobu.

Zajadajcie na grzankach, pieczywie lub jako dodatek do innych potraw.

Smacznego !














wtorek, 11 lipca 2017

Pieczony bób



Ten ostatni rok jest przełomowym dla mnie biorąc pod uwagę nowe smaki i odkrycia kulinarne...
Polubiłam potrawy, które dotąd zaliczałam do grona niejadalnych ;-) 
I tak dostojnie do tego grona ostatnio dołączył BÓB - zmora dzieciństwa ! Zapach gotującego się w kuchni bobu, który od zawsze uwielbiany był przez moich rodziców doprowadzał mnie do szału i skutecznie wyprowadzał z kuchni ;-)
W zeszłym sezonie moja przyjaciółka Julia w sezonie niemalże codziennie zajadała się bobem...a ja nie mogłam zrozumieć tego fenomenu...i już wtedy zaczęłam podejrzewać, że coś musi być w tym zielonym fasolowatym paskudztwie...musiałam jednak dojrzeć do tego by się z nim zmierzyć...
I jakie było moje zdziwienie jak okazało się, że jest pyyyyyyszny w każdej postaci.
Jednak nie byłabym sobą gdybym nie poszukała bardziej wyszukanych form serwowania bobu niż po prostu ugotowanego w skórkach.
Dzisiaj pierwsza odsłona a w najbliższych dniach kolejne dwie - w postaci pasty i frittaty z wędzonym pstrągiem także czujnie zaglądajcie po nowe przepisy ;-)

No dobrze...dosyć opowiadania...przejdźmy do rzeczy !



Potrzebujemy :

- bób
- oliwę
-wybrane przyprawy
- mąkę ryżową lub zmielony drobno suchy ryż

Oto instrukcje :

1.  Surowy bób przekrajamy na płaskie połówki i zdejmujemy skórkę. Po przekrojeniu pięknie odchodzi od skórki i wyskakuje wprost do miseczki ;-)

2. Obrane połówki wkładamy do naczynia do mikrofalówki, wlewamy około 1 cm wody, przykrywamy folią spożywczą i zagotowujemy w mikrofali około 3-4 minuty aż będzie lekko miękki. Następnie należy go odcedzić i ostudzić.  

         * jeśli nie macie mikrofalówki to wrzućcie go na troszkę do gotującej wody i czujnie  
           sprawdzajcie żeby nie rozgotować

3. Piekarnik nagrzewamy do 180 C.

4. Do miski wrzucamy ostudzony bób, dodajemy ulubione przyprawy - ja dodałam dużo papryki ostrej, trochę słodkiej, mix przypraw do kurczaka, sól i pieprz cytrynowy.

5. Dodajemy mąkę ryżową lub samodzielnie zmielony ryż - tyle by otuliła trochę nasze fasolki razem z przyprawami - jak się upiecze to będzie chrupka.

6. Całość skrapiamy oliwą z oliwek i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.

7. Pieczemy około 30-40 minut przewracając bób w połowie czasu pieczenia. Chcemy osiągnąć efekt chrupkiej otoczki z przypraw i mąki ryżowej.

8. A potem już tylko zajadać ! Pyyyszne zarówno na ciepło jak i na zimno.


Dajcie znać proszę w komentarzach czy Wam smakowało !

K.











  



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Zapiekane ciasto naleśnikowe z bananem i borówkami





Podejrzewam, że każda...absolutnie każda mama w tym kraju doskonale zna smak poranków spędzonych nad patelnią pełną naleśników smażonych dla swoich pociech...To takie chwile, w których już samym zapachem można się najeść gdy smaży się już czterdziestego siódmego naleśnika...;-) Nie zawsze mamy do dyspozycji dużo czasu...i wtedy z pomocą przychodzi pomysł na upieczenie naleśnikowego ciasta. Banalne w swojej prostocie i jakże mało pracochłonne.
Zastrzegam, iż pewnie nie każdy maluch da się przekonać do nowej formy podania naleśników ale warto spróbować ;-)

Składniki :

* przygotujcie wasze ulubione ciasto naleśnikowe - spora porcja
* 2 banany
* borówki
* 2 łyżki roztopionego masła

* średnia, prostokątna lub kwadratowa blaszka do pieczenia 
* papier do pieczenia

Przygotowanie :

  1. Przygotujcie wasze ulubione ciasto na naleśniki - sporą porcję by wystarczyło na zalanie blaszki do zapiekania.
  2. Rozgrzejcie piekarnik do 200-220°C, wyłóżcie blaszkę papierem do pieczenia i nasmarujcie roztopionym masłem.
  3. Wylejcie ciasto na blaszkę - nie powinno być grubsze niż 1,5-2 cm.
  4. Poukładajcie równomiernie w masie połowę plasterków banana i połowę borówek.
  5. Pieczcie około 9-10 minut, po czym dodajcie kolejną porcję owoców i pieczcie jeszcze przez 15 minut.
  6. Gdy ciasto będzie jasne po 15 minutach to ustawcie pieczenie od góry jeszcze na jakieś 2 minutki i obserwujcie by się zrumieniło.
  7. Po ostudzeniu ciasta wystarczy pokroić na kawałki i zajadać !

Smacznego !











poniedziałek, 15 maja 2017

Makaron z cukinii z granatem i chilli







Cukinię uwielbiam od zawsze...jednak dopiero od zeszłego sezonu odkryłam jaka cudowna potrafi być na surowo pod różnymi postaciami. Mało kto jada ją na surowo a jest orzeźwiająca w smaku i pyszna. 

Dzisiaj pokażę Wam jaki pyszny dodatek do potraw można z niej przygotować zamiast banalnej surówki. By go przygotować musicie zaopatrzyć się w krajalnicę spiralną albo temperówkę do warzyw, by uzyskać warzywny makaron.

Ja już robiłam makaron fettucine z cukinii wcześniej z sosem z dyni i rozmarynem , zachęcam Was do zajrzenia do tego przepisu -------- >  TUTAJ  :-)



Ale wróćmy do dzisiejszej propozycji z cukinii :-)

Oto czego będziecie potrzebować :
  • cukinia
  • papryczka chilli
  • granat
  • sok z cytryny i limonki
  • sól
  • opcjonalnie pieprz cytrynowy

Przygotowanie :

Cukinię kroimy na makaron albo cieniutkie paseczki. 
Drobniutko siekamy papryczkę chilli - ilość papryczki zależy od tego, jak bardzo chcecie mieć ostrą potrawę - ja sugeruję nie żałować papryczki bo kwaśny sok z cytryny i słodki granat neutralizują ostrość. Wyciskamy sok z cytryny i limonki i polewamy nim cukinię. Dodajemy papryczkę i pestki granatu, solimy i pieprzymy do smaku.

A potem tylko zajadać !


















niedziela, 23 kwietnia 2017

Kokosowa owsianka z herbatą matcha





Zalety sproszkowanej zielonej herbaty matcha aż trudno zliczyć. Wdarła się ona ostatnio na kulinarne salony i robi furorę. Za oceanem coraz częściej pojawia się nie tylko w formie naparu czy herbacianego matcha latte ale również dodawana jest do deserów i potraw. Swoją drogą patrząc na stan zdrowia Japończyków, którzy matchę piją niemalże co dnia, można z łatwością przyjąć, że jej właściwości zdrowotne są warte uwagi. Poczytajcie sobie o jej właściwościach, myślę, że warto. Ja miałam to szczęście pić matchę w najczystszej formie będąc w Japonii i muszę przyznać, że nie byłam zachwycona. Herbata ta jest bardzo konkretna i wyrazista w smaku i trudno mi przekonać się do picia matchy w formie naparu. Jednak uważam, że ma ogromny potencjał dodawana do innych potraw i deserów.
Dzisiaj zaproponuję Wam owsiankę z matchą, którą najlepiej przygotować wieczorem by rano zjeść na śniadanie. Jest bardzo przyjemna smaku i jakże zdrowa ;-) !

Składniki :
  • 1 szklanka kefiru lub jogurtu pitnego
  • 2-4 łyżeczki herbaty matcha (najlepsza jest japońska a nie chińska)
  • 1 szklanka mleka kokosowego
  • 1/4 szklanki nasion chia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 banan
  • 3/4 szklanki płatków owsianych
  • 1 łyżka miodu lub syropu z agawy lub klonowego opcjonalnie
Przygotowanie :

  1. Miksujemy ze sobą kefir, mleko kokosowe i banana. Następnie dodajemy herbatę matcha i cynamon i ponownie mieszamy. Możemy dosłodzić wszystko miodem lub syropem.
  2. Do miseczek lub szklanek rozsypujemy po około 1-2 łyżki nasion chia i 2-3 łyżki płatków owsianych, po czym zalewamy to naszym zielonym mlekiem.
  3. Mieszamy wszystko w miseczkach i odstawiamy do lodówki na noc.
  4. Rano możemy dosypać jeszcze płatków, troszkę herbaty matcha i na przykład ulubionych orzechów.
Smacznego !











czwartek, 13 kwietnia 2017

Ale jaja !


Już za chwileczkę...już za momencik Wielkanoc. W tym roku wszyscy radośnie na nią czekali, wiedząc, że wypada w kwietniu z nadzieją na słoneczne i ciepłe Święta...No niestety i tym razem pogoda postanowiła pokazać nam kto tu rządzi i Wielkanoc zapowiada się zimno i deszczowo. Ehhh...jak znam życie spędzimy ją więc przy stole a nie w ruchu. A skoro przy stole i raczej w naszych ciepłych domach to zadbajmy chociaż o nasze otoczenie i świąteczny wystrój, który wprawi nas w dobry nastrój. A jak Wielkanoc to oczywiście JAJA :-) Zabrakło mi oczywiście czasu na wcześniejsze kombinacje i dopiero w sobotę będę ozdabiać swoje tegoroczne jajka ale spieszę Wam z przypomnieniem moich pomysłów z poprzednich lat. Częstujcie się i działajcie !

Poniżej fotki a pod nimi linki do postów z poprzednich lat :-) 

Jajka ozdabiane lakierem do paznokci, czyli mój hit z ubiegłego roku.






Sposób przygotowania znajdziecie TUTAJ 









wtorek, 11 kwietnia 2017

Kokosowe gniazda wielkanocne







Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami a doba jakoś tak wciąż za krótka by kombinować z nowymi przepisami...I jak zwykle obiecam sobie, że za rok będzie inaczej ;-)
Skupię się zapewne tym razem znowu na moich ukochanych mazurkach i z radością będę delektować się potrawami przygotowanymi przez mamę ale udało mi się jednak zrobić dla Was coś nowego, co uraduje wszystkie dzieciaki lubiące kokosowe desery.
Deser ten jest bardzo prosty i idealny wręcz do wspólnego przedświątecznego pichcenia. I choć zdaję sobie sprawę, że nie jest to żaden wyjątkowo wykwintny deser...a wręcz banalny to jednak uznałam, że w prostocie siła i warto się nim z Wami podzielić. Zobaczcie sami !

Jedyne czego potrzebujecie to metalowa foremka na babeczki ( taka z wgłębieniami), ewentualnie papierowe sztywne foremki na muffiny...masę trzeba ugniatać i cienkie papierowe papilotki do muffinek nie będą niestety odpowiednie.


Składniki : (na około 20 gniazdek )
  • 4 białka
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 400 g wiórków kokosowych
  • krem czekoladowy typu Nutella lub roztopiona biała czekolada
  • czekoladowe jajeczka

Przygotowanie :

  1. Rozgrzewamy na początek piekarnik do 160°C.
  2. Zagłębienia w foremce na babeczki smarujemy masłem.
  3. W misce mieszamy ze sobą białka,sól i cukier. Następnie dodajemy wiórki kokosowe i mieszamy dokładnie.
  4. Do każdego zagłębienia/foremki nakładamy około 2 łyżki kokosowej masy i ugniatamy kciukiem albo korkiem od wina. Polecam zaokrąglony korek od wina musującego ;-)
  5. Pieczemy około 25 minut aż brzegi gniazd będą złociste i podpieczone lekko.
  6. Studzimy gniazda po upieczeniu, po czym smarujemy je kremem czekoladowym bądź roztopioną w kąpieli wodnej białą czekoladą. Na wierzchu układamy kolorowe jajeczka czekoladowe.

Gniazda przechowujcie w zamykanym pudełku żeby nie wyschły za bardzo i nie stwardniały.

Smacznego !















piątek, 31 marca 2017

Ryba pieczona w białym winie







Dzisiaj pierwszy raz od dawna na blogu zagościła ryba...w tym przypadku akurat wybór padł na dorsza, ale przepis ten wykorzystuję do różnych gatunków ryb i zawsze doskonale się sprawdza.

Ryby większość z nas lubi...ale przyrządzania ich w naszych kuchniach już niewielu ;-) Smażenie ryby w domu na ogół wiąże się z długim wietrzeniem...a i zdrowotnie nie jest idealne.
Dlatego ja polecam Wam pieczenie ryby w piekarniku...bezproblemowe i zdrowe. Ryba tak upieczona w białym winie jest bardzo soczysta i aromatyczna. 

W tej potrawie używam rozmarynu, który uwielbiam za to jak bardzo jest aromatyczny ale również często dorzucam trawę cytrynową, która jest dla mnie taką aromatyczną kropką na "i". Podczas pieczenia tej potrawy zapachy unoszące się po domu są na tyle apetyczne, że nawet mój syn, niekoniecznie przepadający za rybami prosi o swoją porcję po wyjęciu z piekarnika ;-) Jak zwykle jego opinia jest dla mnie najlepszą recenzją.

Pamiętajcie, że trawa cytrynowa jest opcjonalna. Możecie użyć suszonej równie dobrze, albo dorzucić suszone liście kafiru. Ja kupuję trawę co jakiś czas i mrożę ją w całości. Potem tylko w miarę potrzeby wyciągam potrzebną ilość pędów i dodaję do potraw. Zachęcam i Was do mrożenia trawy cytrynowej.

Składniki :
  • dowolna biała ryba - polecam filety z dorsza lub sandacza
  • świeży rozmaryn
  • 4-5 ząbków czosnku
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz cytrynowy
  • białe wino - około 1/2-1 szklanki
  • trawa cytrynowa
Przygotowanie :


  1. Rozgrzewamy piekarnik do 180-200 ° C.
  2. Rybę dokładnie płuczemy i osuszamy ręcznikiem papierowym.
  3. Obieramy czosnek i kroimy go w cienkie plasterki.
  4. Rybę układamy w naczyniu do zapiekania, przyprawiamy solą i pieprzem, po czym układamy na niej plasterki czosnku. 
  5. Polewamy wszystko oliwą z oliwek i dorzucamy świeży rozmaryn oraz opcjonalnie trawę cytrynową.
  6. Pieczemy przez 10 minut, po czym dolewamy białe wino i pieczemy jeszcze około 15 minut.
         * Ja na ostatnie 5 minut nastawiam pieczenie z góry żeby zarumienić czosnek.


Smacznego !











wtorek, 28 marca 2017

Chia pudding kokosowo-bananowy




 



Za oknami już wiosennie, powoli zaczyna się zielenić świat i budzić do życia...uwielbiam ten okres. Jest moim zdaniem najpiękniejszy ze wszystkich w ciągu roku. Przybywa nam energii po jesiennej i zimowej nostalgii, nabieramy ochoty na nowe...nowe początki, nowe smaki, nowe emocje i nowe doświadczenia.
Ja w tym roku wyjątkowo ogarnięta byłam jesiennym spokojem i spadkiem energii...jak nigdy dotąd czułam potrzebę wyciszenia, poczytania książki i przemysleń...stąd moja rzadsza obecność w sieci...Nie wiem czy do czegoś zaprowadzą mnie owe przemyślenia, ale wiem, że były mi bardzo potrzebne. 
Wraz z kolejnymi promieniami słońca i kolejnymi pączkami budzących się po zimie roślin w ogrodzie budzę się i Ja... z nową energią i chęcią do działania. Powoli znowu zaczyna mi się chcieć eksperymentować w kuchni i pichcić wieczorami (zaraz po tym jak resztkami sił ogarnę ogródek ;-).

Dzisiaj tak na szybko przypominam Wam o genialnym puddingu z nasion chia. Tym razem w trochę innej odsłonie, ale jak zawsze genialny na śniadanie, deser czy słodką przekąskę.

Dogadzajmy sobie na wiosnę...wprowadźmy świeżość i energię do naszych jadłospisów. Zachęcam !


Składniki :

  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli
  • 4 łyżki nasion chia
  • 2 dojrzałe banany
  • 3/4 łyżeczki cynamonu
  • płatki lub wiórki  kokosowe 

Przygotowanie :

  1. Zmiksujcie lub dobrze wymieszajcie ze sobą mleko kokosowe, ekstrakt waniliowy, sól, syrop klonowy i cynamon.
  2. Przełóżcie wymieszane z dodatkami mleko do miski i wmieszajcie dokładnie nasiona chia, po czym odstawcie do lodówki na conajmniej 3 godziny.
  3. Po wyjęciu z lodówki zamieszajcie i dodajcie jednego rozgniecionego banana i ponownie zamieszajcie.
  4. Podawajcie posypując po wierzchu plasterkami banana i płatkami kokosa.

Smacznego i wszystkiego wiosennego !











czwartek, 23 marca 2017

Tort pomarańczowo-migdałowy







Marzec to w mojej rodzinie miesiąc obfitujący w urodziny pięknych kobiet...obchodzi je moja Mama, Ciocia, Bratowa i najważniejsza głowa rodziny...Babcia :-) W tym roku urodziny Babci obchodziliśmy uroczyście w sporym gronie i okoliczność ta w szczególności prosiła się o coś wyjątkowego. 
Moja Babcia od zawsze była i wciąż jest królową tortów...nikt w naszej rodzinie tortów nie robi...bo nie ma nawet sensu konkurować z tortami Krysi...każdy inny przy nich blednie. Każdy członek rodziny ma swój ulubiony babciny tort...i Babcia zawsze wie, kto jaki lubi i jaki komu przygotować by sprawić przyjemność. Torty są pyszne i piękne...a co najważniejsze przygotowane z ogromnym sercem i miłością, co czyni je absolutnie wyjątkowymi. Ja nawet na swoim ślubie obok kupnego tortu miałam mój ukochany babciny tort rafaello przystrojony przez Babcię kwiatami. 

Pędzimy wszyscy co dnia... coraz szybciej.. .coraz mniej czasu poświęcając najbliższym...Często idziemy na łatwiznę w prezentach i przygotowaniach bo najzwyczajniej nie mamy czasu, głowy albo siły. W tym pośpiechu zapominamy o tym co i kto jest dla nas ważny...A czasem trzeba się na moment zatrzymać by poświęcić czas na to, co naprawdę istotne. Czasem trzeba rzucić wszystko by pojechać w nocy do przyjaciółki gdy nas potrzebuje...Nigdy bowiem nie wiemy co nas czeka jutro. I warto pamiętać o najbliższych, szczególnie o naszych babciach i dziadkach.

Stąd w tym roku postanowiłam, że to ja pierwszy raz przygotuję tort dla Babci...i z duszą na ramieniu (bo przecież nigdy nie będzie tak dobry jak Babci) i nieocenionym wsparciem przyjaciółki (która przyjechała 200 km w środku nocy z nożem do biszkoptów) podjęłam tortowe wyzwanie.
Efekt okazał się być całkiem niezły, wszyscy zgodnie stwierdzili, że pyszny a Babcia śniła o nim jeszcze następnej nocy. Ufff...udało się ! I choć daleko mi do mojej cudownej Babci w tortowych osiągnięciach...to pierwsze koty za płoty ;-) 

Łapcie więc przepis i pieczcie śmiało !

Składniki na ciasto : ( na 1 biszkopt ok 23 cm )

  • 4 łyżki masła (55 g)
  • 150 g drobnego cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki suszonego imbiru
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • skórka z 1 pomarańczy
  • 2 jajka
  • 120 g mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 35 g maki migdałowej lub drobno zmielonych migdałów
  • 1/2 szklanki mleka 


Składniki na krem :

 ( proporcje  i ilość według uznania i potrzeb oraz ilości warstw tortu
 - masa musi być kremowa i niezbyt rzadka )

  •  miękkie masło
  • serek mascarpone
  • cukier puder
  • szczypta soli
  • mleko lub śmietanka - kilka łyżek
  • 1 łyżeczka syropu klonowego - nie jest on konieczny


Dodatkowo :

  • owoce do przybrania tortu
  • dżemy do przełożenia biszkoptów - polecam pomarańczowy i morelowy
  • sok do nasączania biszkoptu - ja użyłam marakujowego, może być pomarańczowy

Przygotowanie biszkoptu :

  1. Nagrzewamy piekarnik do 180 C i przygotowujemy jedną lub dwie blaszki w zależności od tego ile warstw tortu chcemy uzyskać. Uwaga ! Biszkopt można upiec trochę wyższy w odrobinę mniejszej blaszce i go po upieczeniu przekroić na dwa. Ja upiekłam trzy oddzielne biszkopty i uzyskałam z nich wysoki tort. Blaszki smarujemy masłem i posypujemy mąką.
  2. W mikserze lub misce umieszczamy masło, cukier, przyprawy i skórkę pomarańczową i miksujemy na wysokich obrotach do otrzymania w miarę gładkiej masy.
  3. Dodajemy jajka i dalej miksujemy - zgarniając masę ze ścianek misy od czasu do czasu.
  4. Wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, sól i mąkę migdałową i delikatnie mieszamy.
  5. Dodajemy mleko i miksujemy wszystko ze sobą do uzyskania gładkiej, jednolitej masy.
  6. Masę wlewamy do blaszek i pieczemy przez około 15-20 minut, w zależności od piekarnika i rozmiaru blaszki, sprawdzając patyczkiem kiedy ciasto przestanie przywierać do patyczka.  
  7. Po wyjęciu odstawiamy do ostudzenia i w międzyczasie przygotowujemy krem.

Przygotowanie kremu :

  1. Ubijamy masło z serkiem mascarpone na wysokich obrotach aż masa będzie gładka. Nie stresujcie się jeśli po drodze masa będzie cała z grudek i będzie wydawać się jakby lekko sypka.
  2. Stopniowo po trochu dodajemy cukier puder, w zależności od tego jak słodki chcecie mieć krem.
  3. Dodajemy też syrop klonowy i odrobinę mleka i ubijamy na wysokich obrotach przez około 3 minuty.
  4. Jeśli krem jest za mało słodki dodajemy jeszcze cukier puder, jeśli zaś za gęsty to dodajemy mleko.
  5. Masa powinna być na tyle gęsta by nie spadała z tortu, jednocześnie pozwalając łatwo się na nim rozsmarować.


Jak biszkopty i krem są gotowe to zaczynamy budować nasz tort. Proponuję nasączyć każdy biszkopt trochę sokiem owocowym by był bardziej wilgotny. Jeśli robimy dwie warstwy to pierwszą smarujemy kremem robiąc tylko obrzeże dookoła a w środku umieszczamy dżem. Na warstwę dżemu nakładamy ostrożnie warstwę kremu i przykrywamy kolejnym biszkoptem. Jeśli robicie trzy warstwy to powtarzamy tę czynność jeszcze raz - tym razem może być dżemem o innym smaku.
Na koniec po wierzchu smarujemy nasz tort kremem i rozsmarowujemy go po bokach.
Na krem układamy dowolne owoce lub kwiaty.

Powodzenia i smacznego !