niedziela, 13 marca 2016

Pasta z makreli wędzonej z ogórkiem kiszonym, szczypiorem i słonecznikiem



Dzisiaj chciałabym Wam przypomnieć mój pomysł na pastę z makreli. Pisałam o nim już w zeszłym roku, ale teraz dopiero ta pasta doczekała się takich zdjęć, jakie chciałam by ją przedstawiły. Niektórzy stwierdzili, że robią się głodni na widok tych zdjęć więc moje zamierzenie udało mi się osiągnąć ;-)
Zajadajcie tłuste ryby, to samo zdrowie. 

Składniki :

* 1 makrela wędzona
* 2-3 ogórki kiszone
* pestki słonecznika - najlepiej prażone
* siemię lniane
* szczypiorek
* majonez - 1-2 łyżki
* musztarda - około 1-2 łyżeczki do smaku
* sól, pieprz

Przygotowanie :

Makrelę obieramy dokładnie z ości. Ogórki i szczypiorek kroimy drobno.
Mieszamy ze sobą wszystkie składniki doprawiając do smaku.

Smacznego !






czwartek, 10 marca 2016

Sałatka z czerwonych pomarańczy i czerwonej cebuli z pistacjami









Dzisiaj jedna z ostatnich  inspiracji z Sycylii - sałatka z czerwonych pomarańczy z czerwoną cebulą i pistacjami.
Smak tych sztandarowych dla Sycylii cytrusów prosto z drzewa jest fenomenalny, a ilość potraw, do których je dodają Sycylijczycy jest zadziwiająca. Podczas każdego posiłku na naszym stole znajdowała się jakaś pomarańczowa potrawa.
Gospodyni - Pani Sylvia codziennie czarowała coś, co zdumiewało swoją prostotą                 i oryginalnością zarazem.
To właśnie tam jadłam pierwszy raz pomarańcze w połączeniu z cebulą i muszę      przyznać, że totalnie uwiodło mnie to połączenie, choć do tej pory surową cebulę jadałam rzadko. Namawiam Was bardzo gorąco do zestawienia ze sobą tych smaków                        i jednocześnie zapewniam, że będziecie mile zaskoczeni !

Potrzebujemy :

  • czerwone pomarańcze (jak nie macie to kupcie słodkie pomarańczowe)
  • czerwona cebula
  • oliwa z oliwek
  • sok wyciśnięty z pomarańczy
  • pistacje

Przygotowanie :

Cebulkę kroimy najpierw na połówki a potem w cieniutkie plasterki.
Pomarańcze okrajamy ze skórki i kroimy najpierw na plastry a potem na cząstki.
W naczyniu układamy pomarańcze i cebulę, skrapiamy wszystko sokiem z pomarańczy i odrobiną oliwy.
Na koniec dodajemy pistacje - ja dodałam całe oraz trochę mielonych pistacji.

Smacznego !

poniedziałek, 7 marca 2016

Awokado z tuńczykiem



Zamówiłam ostatnio cały worek awokado prosto z Sycylii. Awokado przepyszne, śliczne, małe i zgrabne z odmiany Hass, które dojrzało mi właściwie zbiorczo prawie w tym samym momencie.
Stanęłam więc przed wyzwaniem zajadania go codziennie i wymyślania nowych sposobów na jego przyrządzanie.

I tak oto powstał pomysł na sałatkę z awokado i tuńczyka. Realizacja owego pomysłu okazała się być możliwa dzięki mojej sąsiadce Oli, bo oczywiście jak już wszystko miałam pokrojone i przygotowane to zorientowałam się, że skończył mi się tuńczyk :-) Z pomocą przyszła sąsiadka, która podzieliła się tuńczykiem. Jak dobrze mieć sąsiada !
Sałatka pomimo przygód wyszła przepysznie, więc zachęcam Was do wypróbowania. 

Składniki :

  • awokado miękkie
  • tuńczyk w sosie własnym
  • czerwona cebula
  • koperek
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie :

Awokado i czerwoną cebulę kroimy w kostkę. 
Koperek siekamy drobno i mieszamy ze sobą wszystkie składniki.
Doprawiamy do smaku :-)

Smacznego !







czwartek, 3 marca 2016

Ricotta z kumkwatem




Dzisiaj po raz kolejny myślami przenoszę się na Sycylię. Wciąż pozostaję pod wrażeniem tego miejsca i kuchni, którą miałam okazję tam poznać. I bardzo staram się i Was choć na moment swoimi zdjęciami przenieść do tego świata.

W agroturystyce Państwa Valenzianich co rano na śniadania dostawałyśmy różne sery...a pośród nich RICOTTA. Niesamowicie delikatna w smaku, doskonała sama w sobie, bez dodatków. Fantastycznie komponowała się z miodem czy marmoladą z pomarańczy ale też ze słodkimi pomidorkami koktajlowymi. Ricotta, którą znajdziemy na naszych półkach jest niestety trochę inna zarówno w konsystencji jak i w smaku, ale postanowiłam dać jej szansę i przygotować z niej śniadaniowy przysmak z sycylijskim kumkwatem. Wyszło przesympatycznie ;-) Możecie taki przysmak przygotować również jako deser.

Nie podaję Wam dzisiaj dokładnych proporcji składników, bo myślę, że z powodzeniem przygotujecie według własnego uznania odpowiednią dla Was konsystencję i smak.

Jeśli nie macie świeżych owoców pod ręką to dodajcie jakąś pyszną konfiturę. 

Moją wersję przygotowałam z następujących składników :
  • ricotta
  • mleko kokosowe
  • migdały
  • nasiona chia
  • syrop z agawy
  • świeży kumkwat

Smacznego !


poniedziałek, 29 lutego 2016

Jarmuż w pomarańczach






Pozostając wciąż pod wrażeniem pyszności, którymi karmiła nas Sycylijska gospodyni Sylvia w agroturystyce Incampagna.pl, przygotowałam kolejną z potraw, która oczarowała mnie swoją  prostotą i smakiem. Połączenie niebanalne i dość urzekające dla każdego fana jarmużu…i nie tylko ;-)

A zatem namawiam do wypróbowania !

Jarmuż po wcześniejszym umyciu wrzucamy na patelnię z odrobiną oliwy z oliwek.
Mieszając podsmażamy moment, po czym wlewamy świeży sok z pomarańczy i wsypujemy świeżo otartą skórkę z pomarańczy. Solimy do smaku i przykrywamy, by jarmuż poddusił nam się trochę w soku i aromacie ze skórki.

Nie podsmażajcie zbyt mocno - pyszny jest taki wilgotny z pomarańczowym aromatem.

Smacznego !

 

piątek, 26 lutego 2016

Kotlety z bakłażana





Dzisiaj kolejna porcja inspiracji rodem z Sycylii...a w roli głównej Pan Bakłażan :-)
Do mojej podróży na Sycylię bakłażan był u mnie na liście warzyw niezbyt lubianych.
Jakimś trafem moje kubki smakowe nie tolerowały walorów bakłażana, który często bywał gorzki i dość dominujący w smaku. I choć kilkakrotnie podchodziłam do niego...co prawda jak do jeża ;-), to nigdy mi nie posmakował. W moim domu rodzinnym bakłażan nigdy nie gościł, więc nie miewałam też zbyt wielu okazji by się z nim zaprzyjaźnić. 
Ale jak wiadomo nigdy nie jest za późno na nowe przyjaźnie ;-)

Będąc w przecudownym miejscu na Sycylii, o którym Wam już pisałam TUTAJ, miałam szansę spróbować bakłażana w wykonaniu gospodyni - pięknej i bardzo gościnnej Pani Sylvii oraz jej pomocnicy Andrei. Jak zobaczyłam na półmisku, że jednym z głównych dań obiadowych jest kotlet z bakłażana to prędko rozglądałam się po stole, czym innym mogłabym się najeść ;-) Jednak spróbować owego kotleta wypadało...
Kotlety przepięknie rumiane, idealnie przypieczone i chrupiące wyglądały bardzo zachęcająco...i ku mojemu zdziwieniu były przepyszne !!! Zupełnie pozbawione goryczki !

Uwierzcie mi...rzuciłyśmy się na nie jak szalone i wszystkie, co do jednej sztuki zniknęły ze stołu ;-) Nawet pytałyśmy o opcję dokładki, ale niestety nie było ich więcej, za to wynegocjowałyśmy by pojawiły się jeszcze na naszym stole innego dnia. Ba ! Nawet udało nam się pracować nad nimi razem z gospodynią w kuchni ! Zdradziła nam sekret przyrządzania tych kotletów. Jak tylko wróciłam do domu, postanowiłam je zrobić dla moich bliskich. I choć niestety nie wychodzą idealnie takie jak tam (Sylvia przyrządza je w magicznym piecu konwekcyjno-parowym) to zbliżyłam się do oryginału na tyle, że z mojego rodzinnego stołu też wszystkie zniknęły ;-)

Ufff...no dobrze, naopowiadałam a teraz czas na konkrety :-)

Kotlety robiłam na dwa sposoby - w piekarniku i na patelni. W piekarniku trwa to sporo dłużej, bo piekłam je około 25 minut, przewracając w między czasie.
Na patelni zaś trwa to dosłownie chwilkę, bo panierka łatwo może się przypalić.
W zależności od efektu, który chcecie uzyskać musicie sobie wybrać formę która Wam odpowiada : pieczone kotlety są bardziej suche - co mnie akurat odpowiada, natomiast te z patelni pozostają bardziej miękkie i wilgotne.




Składniki : ( z 1 średniego bakłażana zrobiłam 7 kotletów)

  • 1 bakłażan
  • natka pietruszki
  • 2 jajka
  • mąka
  • ok 100g tartego parmezanu
  • sól, pieprz 
  • bułka tarta - około szklanki

Przygotowanie :

  1. Bakłażana myjemy, odcinamy końcówkę z łodygą i kroimy na plastry wzdłuż, odcinając skrajne warstwy skórki. Plastry powinny mieć ok 1cm.
  2. Plastry solidnie solimy po obu stronach i odkładamy na 15 minut by puściły wodę.
  3. W międzyczasie przygotowujemy sobie jeden talerz z roztrzepanymi jajkami do maczania kotletów, a drugi z mąką.
  4. W misce przygotowujemy panierkę : wsypujemy bułkę tartą, parmezan i posiekaną pietruszkę. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  5. Gdy kotlety już "płaczą" wodą, wyciskamy płyn dłońmi ściskając plastry w dłoniach, osuszamy ręcznikiem papierowym i odkładamy na bok.
  6. Osuszone kotlety maczamy po kolei w mące, jajku i panierce i wkładamy do piekarnika albo smażymy.
  7. Pieczemy w temperaturze 200-220 ° C przez około 25 minut, obracając na drugą stronę w trakcie pieczenia lub smażymy na patelni.

         Smacznego !!!












środa, 24 lutego 2016

Sycylijska sałata z czerwonych pomarańczy i fenkuła




Będąc na Sycylii moje podniebienie przeżywało rozkosz. Ponieważ wyjazd był wegetariański to każdego dnia miałam okazję spróbować niezwykłych warzywnych potraw. Czasem były banalne na pierwszy rzut oka, ale jakże niebanalne w smaku. Gospodyni, która nam gotowała, codziennie wyczarowywała nam coś nowego. Jak pewnie wiecie, dla mnie podstawą są właśnie warzywa więc byłam tam przeszczęśliwa. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać bardzo niebanalne połączenie dwóch skrajnie różnych smaków - anyżowego fenkuła i słodkich pomarańczy, które razem tworzą bardzo oryginalną kompozycję.

Do przygotowania sałatki potrzebujemy :

  • 1-2 świeże fenkuły (koper włoski)
  • pomarańcze - najlepiej czerwone, ale nie koniecznie
  • otartą skórkę z pomarańczy (ważne by były ekologiczne bo inaczej w skórce jest pełno chemii)
  • rukola
  • kilka listków mięty
  • odrobina oliwy z oliwek
  • sok z pomarańczy

  1. Fenkuła kroimy na pół, po czym kroimy w półplastry i rozdzielamy na kawałki.
  2. Pomarańcze obieramy jeśli skórka jest cienka, jeśli nie to okrajamy ze skóry dookoła by pozostał sam miąższ, po czym kroimy na plastry a potem na mniejsze kawałki.
  3. Wkładamy składniki do miski dodając rukolę, skórkę pomarańczową i posiekane listki mięty.
  4. Polewamy wszystko sokiem w pomarańczy i skrapiamy oliwą z oliwek.

A potem zajadamy !

Smacznego :-)